Piesza wędrówka

Jeden musiałby wędrować pieszo. Karol postanowił złapać złodzieja, był dobrym jeźdźcem i wierzył, że mu się to uda. Na szczęście koniokrad zabrał tylko jedno siodło. Pozostałe założono na grzbiet muła. Karol przytroczył do łęku lasso i ruszył w drogę. Siad uciekającego - ślad dwu koni - był bardzo wyraźny. Po kilku godzinach dopadł Carty'ego, przy pomocy lassa ściągnął go z wierzchowca, a następnie zmusił do powrotu. W obozowisku powitała go radosnymi okrzykami cała rodzina. Z koniokradem obeszli się bardzo po ludzku, tyle że go dokładnie związano. Co mieli dalej począć z tym człowiekiem, nikt nie wiedział. Po długiej naradzie zdecydowano się, na wniosek Karola, odstawić Carty'ego do Laramie i oddać w ręce szeryfa. Tegoż dnia zawitali do nich niespodziewani goście: dwaj hodowcy bydła (ojciec i syn) z okolic Cheyenne. Poszukiwali niejakiego Derka Carty'ego, który przed paru tygodniami został przez nich przyjęty do pracy, a po paru tygodniach sprzedał stado bydła przygodnemu handlarzowi i uciekł z pieniędzmi.

alveo Przybywa Clark .